- W tym roku chyba nie pojedziesz nad jezioro.
- Co? Dlaczego?
- Nie mamy kasy. Jak zapłacimy rachunki, to nie starczy.
- Ale to tradycja. Jeździmy tam co roku.
- Wiem, mówiłeś mi. Ale w tym roku jesteśmy pod kreską.
- Nie mów, że pół roku po oświadczynach, pół roku przed ślubem, a Ty mi już zakazujesz.
- Kotek, nie chodzi o to, że zakazuję. Nie mamy na rachunki. Znaczy nie na wszystkie. A jak pojedziesz, to wydasz i to, co mamy. Wtedy nic nie zapłacimy. Zrobią się zaległości. Pamiętaj też, że musimy mieć za co zapłacić za ślub.
- Zarobię. Wiesz, że dużo pracuję. Potrzebuję tego wyjazdu. Muszę się odstresować.
- Ja Cię zaraz odstresuję... Rozpinaj rozporek.