piątek, 2 stycznia 2026

Dorabianie nad jeziorem (zajawka)

- W tym roku chyba nie pojedziesz nad jezioro.
- Co? Dlaczego?
- Nie mamy kasy. Jak zapłacimy rachunki, to nie starczy.
- Ale to tradycja. Jeździmy tam co roku.
- Wiem, mówiłeś mi. Ale w tym roku jesteśmy pod kreską.
- Nie mów, że pół roku po oświadczynach, pół roku przed ślubem, a Ty mi już zakazujesz.
- Kotek, nie chodzi o to, że zakazuję. Nie mamy na rachunki. Znaczy nie na wszystkie. A jak pojedziesz, to wydasz i to, co mamy. Wtedy nic nie zapłacimy. Zrobią się zaległości. Pamiętaj też, że musimy mieć za co zapłacić za ślub.
- Zarobię. Wiesz, że dużo pracuję. Potrzebuję tego wyjazdu. Muszę się odstresować.
- Ja Cię zaraz odstresuję... Rozpinaj rozporek.

Paulina klęknęła przed swoim mężczyzną i, z wprawą godną wzorowej narzeczonej, zaczęła obciągać sztywniejącego penisa. Lubiła to robić, a skoro lubiła, to nie było możliwości, by jakiemuś facetowi się to nie spodobało. Poza tym wiedziała doskonale co lubi Arek. Obciągała jego kutasa już od ponad roku i miała doświadczenie i wiedzę, jak doprowadzić go do wytrysku. Nie zamierzała jednak się spieszyć. Lizała pałę powoli, dając mu się nacieszyć. Kiedy to robiła, w jej głowie zakiełkował plan.

- W tym roku też zamierzacie zamawiać panienki?
- Mówiłem Ci, że to było tylko raz.
- Wiem. Rok temu. Ale, czy w tym roku też zamówicie?
- Nie ręczę za chłopaków. Ja korzystać nie zamierzam - odchylił głowę, kiedy Paula wzięła jego fiuta aż do gardła.
- Ależ korzystaj - powiedziała, kiedy wyjęła sobie fiuta z ust. - Nie mam nic przeciwko.
- Serio?
- No jasne. Lubimy różne urozmaicenia, prawda?
- Lubimy?
- Nie pamiętasz już? Pół roku temu sam mnie namawiałeś na trójkąt z tym Twoim Zbychem mechanikiem.
- Zdzichem.
- Właśnie, Zdzichem. I co? Źle było?
- Nie. Było super. Idealnie.
- No właśnie. I mam pewien pomysł - powiedziała, po czym zaczęła miarowo poruszać głową i Arek nie zdążył nic odpowiedzieć. Odpłynął...

Arek przypomniał sobie o rozmowie dopiero następnego dnia. Zaczekał więc, aż Paulina wróci z pracy, a później zapytał ją o wspomniany "pomysł".
- Jadę z Tobą.
- Dokąd?
- Nad jezioro.
- Ale... przecież wiesz, że to męska impreza. Nikt nie bierze dziewczyn.
- Ale mówiłeś, że chłopaki być może zamówią dziewczyny.
- To co innego.
- Dlaczego?
- Bo... no bo to nie będą ich dziewczyny, tylko wynajęte. Do zabawy.
- No właśnie. Nie pojadę jako Twoja dziewczyna, tylko wynajęta. Do zabawy.
- Co?
- No co? Już nie chcesz się mną dzielić? Ze Zdzichem mechanikiem to było co innego?
- No... trochę było. Nas będzie pięciu.
- Czterech.
- Jak to czterech? Ja, Michał, Franek, Boguś i Ignaś. Pięciu.
- Ale Ty mówiłeś, że nie będziesz korzystał, prawda? To zostaje czterech.
- Serio?
- Jak najbardziej. Wyjdzie taniej.
- Dla nich taniej.
- Dla nas też. W końcu to mi zapłacą, a co moje to i Twoje.
- Czekaj... chcesz jechać jako dziwka?
- Cóż... chyba można to tak ująć. Wezmę połowę tego, co profesjonalistki i będę "dziewczyną do zabawy" dla tego, kto zapłaci.
- Wow...
- Co się stało?
- Brak mi słów...
- Zły pomysł?
- Wiesz co... nawet nie. Jako fantazja bardzo mi się podoba. Nigdy nie myślałem, że mogłabyś zrobić coś takiego.
- Dlaczego?
- Bo... no sama wiesz.
- Słuchaj, ze Zdzichem było super. Lubię seks. Ty chyba nie masz nic przeciwko. Czemu mielibyśmy tego nie zrobić?
- Bo większość ludzi nie rozumuje tak jak Ty... Bo... no nie wiem.
- Czyli możemy spróbować?
- Jasne. Oczywiście. Zapytać chłopaków?
- Zapytaj.

Popołudniu wszystko już było wiadomo. Chłopaki zgodzili się bardziej niż chętnie. To było coś nowego. Jedynie Boguś miał obiekcje, ale Boguś ogólnie nie lubił zmian. Miał obiekcje już w zeszłym roku, kiedy zamawiali prostytutki, ale kiedy dwie panny zrobiły mu loda (w prezencie od kolegów, którzy za to zapłaciły), przekonał się do pomysłu. Dziwne byłoby, jakby zdarzyło się inaczej. W każdym razie chłopaki zgodzili się przetestować Paulinę i nie zamawiać innych panienek na tegorocznym wypadzie. Wszystko ustalone, można się pakować.

- To jak to ma działać? - zapytał Ignaś, kiedy tylko rozpakowali swoje rzeczy. - Paula mieszka z Tobą, a my zamawiamy ją do swoich pokoi?
- Może ja powiem, jak to widzę - jedyna dziewczyna na wyjeździe przejęła pałeczkę. - Codziennie ustalicie sobie co i kto kupuje. Czy pojedynczy numerek, obciąganie, czy może cały dzień. Musicie się też wszyscy zgodzić i jakoś się dzielić moim czasem.
- Mi pasuje - z uśmiechem powiedział Michał, obejmując dziewczynę ramieniem.
- Ja też płacę już za dziś - poparł kolegę Franek.
- No to dziś masz nas dwóch. Chyba, że ktoś jeszcze? Panowie?
Ignacy machnął ręką i dodał - To ja dziś odpuszczę. Od jutra.
Boguś patrzył na Paulinę chciwie, ale nic nie powiedział. 
- Zapraszam Panią - powiedział Michał i skierował się do swojego pokoju.

Po tym jak Michał i Franek uiścili opłaty, drzwi do sypialni zamknięto, a obaj panowie usiedli na skraju łóżka. Paulina przeliczyła pieniądze, schowała je do torebki, a potem bezceremonialnie zaczęła się rozbierać. Mężczyźni popatrzyli na nią przez chwilę, a następnie sami zdjęli ciuchy. Obawy o to, że będzie niezręcznie rozwiał widok pięknego, bujnego biustu młodej kobiety. Był nieskazitelny i każdy z facetów dostał chwilę, by się z nim zapoznać. Następnie Paulina opadła na kolana.

Brak komentarzy: