- Niestety, będziesz mu musiała zrobić laskę.
- Co? Miałeś z nim pogadać!
- I pogadałem.
- O tym? Miałeś załątwić, żebym nie musiała.
- To trzeba mu było nie wspominać.
- Myślałam, że zrozumie, że to żart.
- No to nie zrozumiał.
- Kur...
Ale od początku. Wynajmujemy mieszkanie od mojego kolegi ze studiów. To nieduża kawalerka. Jego rodzice są jakimiś architektami i w rozliczeniu wzięli kilka mieszkań w budowanym cudynku. On mieszka po sąsiedzku, więc wpada czasem obejrzeć mecz. Podczas ostatniej wizyty, kiedy byliśmy już pijani, razem z moją dziewczyną Anią postanowiliśmy przesunąć komodę, ale zrobiliśmy to tak nieumiejętnie, że się przewróciła. Nie to było jednak najgorsze - zostawiła na parkiecie długą rysę. Wszystko to stało się, kiedy Tadeusz był w ubikacji. Narobiliśmy hurgotu, po czym spojrzeliśmy na zniszczenia i Ania powiedziała coś w stylu "spoko, obciągnę mu i przymknie na to oko". W żartach.
Kiedy Tadeusz wrócił z łazienki i zobaczył co się stało, złapał się za głowę i powiedział "no, musiałabyś świetnie robić laskę, żebym przymknął na to oko". Uśmiałem się wtedy, tak jak i pozostali. To było dwa dni temu.
Dzisiaj poszedłem do Tadzia, żeby rozmówić się w sprawie zniszczeń. Powiedziałem, że za wszystko zapłacimy, ale teraz nie mamy pieniędzy. Ale nie wyprowadzamy się, będziemy z tym mieszkać, aż w końcu, jak będą pieniądze, to naprawimy szkodę. Co mogłoby być w tym złego? Sprawy przybrały jednak inny obrót.
Tadek powiedział, że oczywiście potraktował to wtedy jako żart, ale dało mu to też do myślenia. Jeden dzień spędził na oglądanu porno, w którym dziewczyna spłaca czynsz za pomocą seksu i uznał, że to go kręci. Następnie zasięgnął języka i okazało się, że istnieją dziewczyny, które w zamian za lokum chętnie będą się odwdzięczać w ten sposób. I tu dochodzimy do sedna sprawy - kasę to Tadek ma i na kasie mu nie zależy. Dziewczyny natomiast nie ma i wizja obciągania bardzo mu się spodobała. Jeśli więc Ania mówiła poważnie, to on się zgadza, ale jeśli nie... rozwiąze z nami umowę najmu, da nam kilka miesięcy na znalezienie nowego lokum a potem weźmie na lokatorkę jakąś "łatwą" laskę.
- I dlatego lepiej by było, żebyś mu po prostu zrobiła tego loda.
- Serio?? A Ty nie masz nic przeciwko?
- A co to takiego znowu?
- No dla mnie to jednak coś...
- Nie w tym rzecz. Wiem, że dla Ciebie to dużo. Chodzi mi o to, że dla mnie... z mojego punktu widzenia... No, nie umiem tego dobrze wyrazić.
- Czyli nie przeszkadzałoby Ci?
- Przeszkadzało... ale chyba... dałbym radę.
- O, patrzcie! On dałby radę. Ale to ja odwalam robotę, to ja mam dac radę.
- Nie dałabyś rady?
- Oczywiście, że dałabym, ale...
- No właśnie. Tadek powiedział, że to może być zamiast czynszu.
- Co?
- No, możemy nie płacić w tym miesiącu, jeśli to zrobisz.
- To sporo kasy...
- Dokładnie. I zapomni o rysie.
- To jednorazowa propozycja?
- Nie wiem, nie pytałem. Ale powiedział, że forsy ma jak lodu. A loda nie ma.
- Czyli mogłabym co miesiąc...
- Jak się rozpędziła! No, ale tak, pewnie mogłabyś.
- I nie musielibyśmy nic płacić. Więc nie musiałbyś dorabiać nocami.
- Albo nadal bym dorabiał, ale kasę byśmy odłożyli.
- Dobra. Zgadzam się.
- Tak po prostu?
- Tak. Wołaj go.
- Już teraz?
- Zanim się rozmyślę!
- No to idę.
- Idź... albo wiesz co?
- Co?
- Ja do niego pójdę. A Ty zaczekasz tutaj.
- Słucham?
- Paaa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz