Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MILF. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MILF. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 sierpnia 2023

Moja kolej

Jak co miesiąc, pierwszego odbyło się specjalne zebranie zarządu. Każda z sekretarek ma tego dnia swój dyżur i dzisiaj, pierwszego sierpnia, padło na mnie. Nie mam nikomu za złe, wiedziałam o tych obowiązkach, kiedy dołączałam do firmy i zgodziłam się na nie. Poza tym to tylko raz w roku, prawda?

niedziela, 29 października 2017

Licealna Inicjacja

Pierwsza klasa liceum jest stresująca na wiele sposobów. Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe wyzwania. Do tego dziewczyny wcale nie są chętniejsze, za to faceci o wiele bardziej napaleni. Nade wszystko jednak, czasem powstają sytuacje, które wszystko dokładnie komplikują. Tak było w przypadku pani Wioletty - nauczycielki historii. Przy niej w ogóle nie szło się skupić na nauce, czy to historii, czy w ogóle czegokolwiek (no, chyba że anatomii). Dosłownie ociekała seksem. Wysoka, ciemnowłosa, o idealnej figurze i zmysłowym uśmiechu nie mogła mieć jeszcze trzydziestki. Nawet imię miała jakieś takie ociekające pożądaniem. Od pierwszej lekcji wiedziałem, że nie opuszczę ani jednego dnia zajęć, jeśli tylko w planie będą jej lekcje. Podobnie myśleli wszyscy faceci w mojej klasie. Mimo, że nikt tu nikogo nie znał, na długiej przerwie rozgorzała na korytarzu dyskusja kto i jak by jej wsadził. Postawiła kutasy osiemnastu młodym mężczyznom, nie pokazując nawet kawałka biustu. To jest coś.

                    

piątek, 14 marca 2014

Z kolegami syna na Koloniach

Wakacje to taki fantastyczny czas, kiedy jest się w szkole. Będąc w pracy już nie tak fantastyczny, bo urlopu nie zawsze starcza na wszystko, ale Dominika wiedziała jak uprzyjemnić sobie to, co dostała od szefa. Raptem dziesięć dni. Dwa tygodnie. Termin jednak wybrała z wielkim wyczuciem, by trafić na czas, gdy syn z kolegami wybierze się na ostatnie w swoim życiu kolonie. W końcu w przyszłym roku będą już pełnoletni, a zatem tego typu wyjazdy się skończą. Oczywiście będą mogli wyjeżdżać sami, ale jak mówili - to już nie to samo. Długo czekali, żeby trafić do najstarszej grupy, kiedy to będą mogli dręczyć "kociarstwo". Przygotowywali się do tego od zeszłego roku. Jakie było zdziwienie Sebastiana, gdy dowiedział się, że jego matka zgłosiła się jako jedna z pomocniczych opiekunek.

czwartek, 20 lutego 2014

Z kolegami syna w kinie

- Mamo! Wychodzę do kina! - głos dobiegł z przedpokoju, ale Dominika zdążyła złapać syna jeszcze przed wyjściem.
- Czekaj, czekaj. Jak to wychodzisz? O tej porze?
- Mamo! Mam już prawie osiemnaście lat. 
- Nie prawda. Rodziłam Cię, to wiem. Nie masz jeszcze nawet siedemnastu i pół.
- No to co. Umówiłem się. Mogę iść?
- Kto was zawiezie i przywiezie?
- Pojedziemy autobusem.
- Nie ma mowy. Jeśli chcesz iść do tego kina, to ja jestem waszym kierowcą. Wyjdź i powiedz, żeby zaczekali.
- Oj mamo... - odburknął Sebastian, ale wyszedł przed dom do kolegów.

Dominika miała jeszcze jeden powód, dla którego chciała spotkać się z kolegami syna, ale przed Sebastianem nigdy by się do tego nie przyznała. Podobali jej się. Szczerze mówiąc, to podobali jej się tak bardzo, że miała fantazje erotyczne z ich udziałem. Jedną z nich nawet kiedyś zrealizowała...

niedziela, 12 stycznia 2014

Szkolny Kryminał część 5



Od czasu, gdy zaczęła spotykać się z Edkiem, życie Ani zupełnie się zmieniło. Była zaspokojona, więc nie tego szukała w młodych fiutkach, których podrywała od czasu do czasu w szkole. Teraz spotykała się z nimi tylko po to, żeby zadowolić małolatów i poczuć się jak dziwka. Chociaż faktycznie pieniądze brała za korepetycje a nie za seks, lubiła tak o sobie myśleć, kiedy im obciągała podczas zajęć. Wszystko szło po jej myśli aż do feralnego piątku. 

Tego dnia wszystko układało się źle. Było zimno, mokro i wietrznie. Wróciła ze szkoły w złym humorze, przebrała się i zawiozła Stasia na dworzec, żeby tradycyjnie wysłać do dziadka na weekend. Staś polubił te wyjazdy, więc chociaż kara właściwie mogła się już skończyć - Staś z narkotykami zerwał definitywnie - to kontynuowali tą tradycję. Tego dnia jednak okazało się, że pociągi mają straszliwe opóźnienia, a do tego kilka jest odwołanych z powodu uszkodzeń trakcji. Nie było konieczności, by wyprawiać syna w taką pogodę, poszli więc tylko coś zjeść i Ania postanowiła odwieźć syna do domu. W restauracji uznała, że nie ma ochoty dziś już pracować i odwołała pozostałe zajęcia. Pogoda nie zachęcała do niczego, a jeszcze zaczęło grzmieć. Gdy wracali do domu, burza szalała już na całego.

Do domu dotarli całkiem przemoczeni. Weszli, zrzucili przemoknięte kurtki i obydwoje poszli do łazienki po ręczniki. Przechodząc obok zamkniętych drzwi sypialni usłyszeli głosy. Ania nie zdążyła uświadomić sobie czyj głos słyszy, ale Staś tak. Zanim zdążyła go powstrzymać, otworzył drzwi.

sobota, 4 stycznia 2014

Szkolny Kryminał część 4




Gdy obudziła się następnego ranka, już całkiem przytomnie uświadomiła sobie, że nie wzięła od Edka numeru telefonu. A przecież chciała mu się odwdzięczyć za odwiezienie do domu. Nawet bardzo chciała. To jednak będzie musiało zaczekać do poniedziałku, gdyż na razie miała inne zajęcia.

Sobota jak zwykle oznaczała kilka godzin udzielania korepetycji. Nie miała dziś na to specjalnej ochoty, szczególnie, że pierwszym klientem był Andrzej, którego matka zadzwoniła parę dni temu i poprosiła o wizytę nauczycielki z obawy przed semestralnym sprawdzianem. Andrzej nie miał się czego obawiać, ale jego matka najwyraźniej nie miała o tym pojęcia. Na miejscu uczeń spodziewał się "normalnego" przebiegu jej wizyty, ale ona, po zabawie poprzedniego wieczora, nie miała ochoty. Nawet rozmowa się nie kleiła i Ania wyszła z zajęć przed umówionym czasem. Pozostałe zajęcia tego dnia także odwaliła byle jak. Chciała tylko wrócić do domu i odpocząć, przemyśleć wydarzenia poprzedniego wieczora.

Resztę weekendu spędziła zastanawiając się co właściwie dało jej pójście na piątkową imprezę. Czy czegoś się dowiedziała? Czy zdarzyło się cokolwiek ponad to, że dała się wyruchać dwóm ogierom w kiblu? Pomyślała nawet, że mogłaby jechać na policję, żeby zbadać tabletkę, którą jej podali, ale uzmysłowiła sobie, że w tym kraju oznaczałoby to więcej problemów niż pożytku i dała sobie spokój. Nie dowiedziała się niczego i chyba będzie musiała odpuścić temat. Ta myśl towarzyszyła jej do poniedziałku, ale wtedy spotkała Edka...

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Szkolny Kryminał część 3




Przez kolejny tydzień praca pochłonęła Anię na tyle, że nie miała czasu zająć się sprawą sprzedawanych w szkole narkotyków. Dopiero w kolejną środę natknęła się w szkole na Jerry'ego. Czekał na nią w szkolnym korytarzu. 
- Dzień dobry Pani.
- Dzień dobry Tomku.
- Chciałem zapytać, czy nadal jest Pani zainteresowana tym tematem, o którym rozmawialiśmy?
- Jestem...
- I nadal jest Pani gotowa na... - zawiesił głos.
Sama nie wiedząc czemu zaczerwieniła się. Tak bezpośrednia propozycja, składana przez ucznia, w szkolnym korytarzu... Tego jeszcze nie było. Rozejrzała się i nikogo nie widząc postanowiła podjąć grę.
- Pytasz, czy nadal Ci obciągnę w zamian za informacje?
Skinął głową i wiedziała, że przejęła inicjatywę. Na tym terenie nie był śmiałym młodzieńcem, a tylko uczniem liceum.
- No to spotkajmy się po lekcjach.
Nagle odzyskał rezon.
- Nie. Po lekcjach nie. Teraz, albo wcale.
Ale przecież obiecała sobie, że nie w szkole... Zauważył jej zamyślenie i lekko triumfujący uśmiech wypłynął na jego twarz. Musiała coś zrobić.
- A jakie właściwie Ty mi informacje zaoferujesz?
- Zaproszę Panią na imprezę, gdzie będą moi... współpracownicy. To jak będzie?
Jeden lodzik i sprawdzi kto za tym stoi. To było tego warte. Przecież nikt ich nie przyłapie. A poza tym - od tygodnia nie miała nic w ustach...

czwartek, 19 grudnia 2013

Szkolny Kryminał część 2



Reszta weekendu upłynęła spokojnie, aż do powrotu zmęczonego, ale zadowolonego Stasia. Pobyt u dziadka dobrze mu zrobił - zaraz po powrocie do domu usnął kamiennym snem, a w poniedziałek wstał wcześniej niż zwykle. Jeden weekend, a już takie efekty...
Ania z kolei miała spore problemy ze wstaniem. Dopiero myśl o tym, że dziś zacznie wybierać nowego kochanka dodała jej skrzydeł. Już pod prysznicem przeglądała w myślach listy uczniów, zastanawiając się, który będzie odpowiedni. W grę wchodził Szymon, który był bardzo szczupły i miał dziewczęcą budowę, a Ania już jakiś czas temu myślała o tym, żeby zrobić z niego mężczyznę. Pociągający był również Edek. Bardzo męski i chyba starszy od innych uczniów. Przeniósł się do jej szkoły niedawno, od razu do klasy maturalnej. Porażki nie przewidywała - jak dotąd tylko raz dostała kosza. Niejaki Mariusz, na jej prowokacje zareagował słowami "Niech się Pani nie wygłupia. Rucham lepsze sztuki". Zabolało, ale od czasu Mariusza wielokrotnie udowodniła sobie, że może zdobyć każdego. Oczywiście istniał jeszcze drugi temat - musiała porozmawiać z Jerrym. O tym jednak postanowiła nie myśleć, poświęcając chwilowo uwagę przyjemniejszym aspektom dzisiejszego dnia.
W szkole czekała ją przyjemna niespodzianka. Pojawił się nowy uczeń, przeniesiony z innej klasy właśnie ze względu na angielski. Widywała go wcześniej, ale będąc z Andrzejem nie zwróciła uwagi. Teraz to co innego. Usiadł w pierwszej ławce, bo tylko tu było wolne miejsce, z radością więc podziwiała jego muskularne ramiona, wyobrażając sobie, jak podnosi ją nimi do góry i całuje. Zastanawiała się, czy całe ciało ma tak ładnie wyrzeźbione i jak mogłaby to sprawdzić, kiedy do sali wszedł Andrzej. Byli w jednej klasie. Coraz ciekawiej. Ania poczuła, jak jej sutki robią się twarde pod bluzeczką i ciekawa była, czy to widać. Gdy zabrzmiał dzwonek, zatrzymała nowego ucznia. Michał, bo tak miał na imię, został przeniesiony z innej klasy, która nie miała tyle godzin angielskiego, a jemu zależy, żeby zdawać maturę z tego języka, bo ma zamiar wyjechać na studia. Idealnie się składa - po zakończeniu szkoły wyjedzie i romans sam się zakończy. Dyskretnie poprawiła biust tak, że był bardziej wyeksponowany i zapytała, dlaczego planuje wyjechać. Czy może czeka tam na niego dziewczyna? Odpowiedział, że nie ma dziewczyny i łapczywie spojrzał w dekolt Ani. Idealnie - rybka złapała haczyk. Uśmiechnęła się do niego, kiedy już spojrzał jej w oczy. Odpowiedział uśmiechem i zbliżył dłoń do jej biustu. Odsunęła się. Obiecała sobie, że nie zrobi nic w szkole. Chyba zrozumiał, bo pożegnał się i wyszedł.
Michał nie zrozumiał. Wręcz był bardzo zdziwiony, gdy ta wyraźnie prowokująca go kobieta odsunęła się, gdy chciał jej dotknąć. W jednym jednak Ania miała rację - złapał haczyk. Ponad wszystko chciał dobrać się do tych soczystych, jędrnych piersi ze sterczącymi sutkami. Miał już nawet pewien pomysł.

środa, 11 grudnia 2013

Szkolny Kryminał część 1

Budzik zadzwonił o szóstej rano. Codziennie dzwonił o szóstej, poza niedzielą, kiedy to Ania mogła odespać, ale wtedy właśnie Pan Domu, Mąż Ani, Mirek, postanawiał przeważnie wstać wcześniej, czym budził mającą czujny sen żonę. Dzisiaj nie była niedziela, a więc Ania podniosła się, szybko cmoknęła Mirkowy policzek i pobiegła się szykować. Małżonek mruknął tylko przez sen. Szczęściarz ten Mirek - do pracy na dziesiątą, więc może sobie pospać. Nic dziwnego, że w niedzielę zrywa się skoro świt, wyspany i gotowy stawić czoło wolnemu dniu. Gdyby chociaż i sobota była wolna...

Ale dla Ani, nauczycielki, sobota nie była wolna. Oczywiście w szkole lekcji nie było, ale jak to nauczyciel, Ania musiała dorabiać, a że angielski wciąż był w cenie, dawała korepetycje. Codziennie po szkole, a do tego jeszcze przez pół soboty jeździła po mieście ucząc co mniej rozgarnięte dzieciaki, żeby w ogóle nadążały za programem oraz te bystrzejsze, które z angielskiego chciały zdawać maturę. 
Prysznic jak zwykle nieco ją orzeźwił. W lepszym już humorze poczłapała do kuchni i włączyła ekspres. Mniej więcej w połowie przygotowywania śniadania, poszła do pokoju Stasia, by obudzić syna. Gdy skończyła robić kanapki, ten wyszedł z pokoju i bez słowa usiadł przy stole. Nie zaczepiała go - sama nie lubiła rozmawiać zaraz po przebudzeniu, choć Mirek zdawał się tego nie zauważać i w każdą niedzielę trajkotał jak porąbany, zanim ona jeszcze doszła do siebie. Jedli w milczeniu, po czym Staś pomaszerował do łazienki. Ania nie umiała myśleć o nim inaczej niż "Staś", choć chłopak miał już prawie siedemnaście lat. Poszła się ubrać.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Żona na studiach

Opowiadanie stanowi ciąg dalszy tekstu p.t. "Żona Wróciła na Studia".


Przez kilka dni kamerki nie nagrały nic ciekawego, ale po weekendzie nagle ruszyły z kopyta, nagrywając całe godziny materiału. Głównie były to krótkie filmiki, na których Jola robiła laskę różnym kolegom z grupy. Zachowywała się jak rasowa kurwa, obciągając po kilka kutasów dziennie. Sam zastanawiałem się jakim cudem jeszcze jej się nie znudziło. Ja oglądałem z zaciekawieniem, katalogowałem filmy datami, opisując także co i komu na nich robiła. W piątek obsłużyła tak sześciu kolegów. Jednego po drugim. Na każdej chyba przerwie między zajęciami (uczelnia była blisko domu). Musiałem już zgrywać materiał na dysk codziennie - tyle tego było, ale wciąż tylko ssanie kutasów - nic więcej. Dwa tygodnie później dowiedziałem się dlaczego. W poniedziałek przyszli do niej ci dwaj, z którymi ją kiedyś przyłapałem na pieprzeniu na zmianę ust i dupy mojej żony. Weszli do mieszkania, Jola podała im zimne piwo (moje piwo!) a oni rozsiedli się na sofie i zaczęli pytać.

środa, 12 czerwca 2013

Żona wróciła na studia


Moja żona wróciła na studia. Nie wiem czemu tak nagle, ale znudziło jej się siedzenie w domu i zapisała się zaocznie na uczelnie. Byłem z nią na inauguracji roku akademickiego - Dwadzieścia osób w grupie, w większości mężczyźni (wybrała kierunek techniczny), wszyscy w wieku poborowym - osiemnaście do dwudziestu jeden lat i moja Jola, trzydziestoparoletnia blondynka, wciąż bardzo atrakcyjna, po operacji powiększenia biustu. Już wtedy, mimo że była ze mną przyciągała spojrzenia. Podobało mi się to. Dawno temu, kiedy jeszcze nie była moją żoną, przyłapałem ją z byłym na tylnym siedzeniu jego samochodu. Od tego czasu często miewałem fantazję na ten temat. Oczami wyobraźni już widziałem tych ogierów jak zabawiają się z moją żonką, jak biorą ją w kilku, jak spuszczają się na jej piersi, jak ich kutasy uderzają o jej poliki wyrzucając z siebie strumienie białej spermy. Wtedy prawie doszedłem, a nie wiedziałem jeszcze jak blisko prawdy byłem.