piątek, 22 maja 2020

Wiecznie skłóceni (#krótka historia)

- Ty głupia cipo! Jak możesz w ogóle tak się zachowywać?
- A jak Ty możesz się tak do mnie odzywać? Co ja Ci zrobiłam?
- Co mi zrobiłaś? Po raz kolejny robisz mi głupie wymówki. Który to już raz obwiniasz mnie o coś, czego nie zrobiłem?
- Nie zrobiłeś? A jaki mąż umawia się ze swoją byłą, po czym spędza u niej noc?
- Przecież Ci powiedziałem, że samochód się rozkraczył i nie miałem jak wrócić. Ona mieszka poza miastem. Taksówka wyniosła by majątek, a następnego dnia i tak musiałbym do niej wrócić z mechanikiem i odebrać samochód!
- Mogłeś chociaż zadzwonić.
- Wysłałem sms!
- Który nie doszedł!!
- Bo tam jest słaby zasięg. Nie widziałem, że nie doszedł. Poza tym rano zadzwoniłem. A potem wezwałem mechanika, który naprawił auto i wróciłem.
- Ale spałeś z nią!
- Daj spokój. Do niczego nie doszło.
- I ja mam w to uwierzyć?
- Taka jest prawda.
- A gdybym to ja spędziła noc z jakimś kolegą?
- Przecież możesz.
- Gdybym się z nim puściła?
- Nie masz do tego ikry, kochanie.
- Taaak? To posłuchaj!

środa, 1 kwietnia 2020

Witaj Sąsiedzie #2 (#krótka historia)

Tym razem dzwonek nie zadzwonił wcale. Kiedy przechodziłem obok drzwi, usłyszałem ciche ni to pukanie, ni drapanie. Pomyślałem, że jakiś zwierzak uciekł któremuś z sąsiadów i dobiera się do moich drzwi. Byłem tuż po kąpieli i nie miałem na sobie nic poza ręcznikiem na biodrach, ale po pierwsze myślałem, że to tylko zwierzak, a po drugie nie chciałem, by dłużej demolował mi drzwi. Z rozmachem otworzyłem drzwi.

wtorek, 17 marca 2020

Witaj Sąsiedzie #1 (#krótka historia)

- Witaj sąsiedzie. Czy mogę pożyczyć szklankę cukru? - zapytała od progu. Stałem w szlafroku ociekając wodą. Wyciągnęła mnie spod prysznica. Dzwoniła do drzwi tyle razy, że myślałem, że coś się stało. Mój wyraz twarzy nie był chyba zbyt przyjazny, bo zaraz dodała - mąż zażyczył sobie ciasto, a że normalnie nie używamy cukru, to nie mam nic w domu. Proszę - dodała.
- Jasne. Powinienem mieć - sięgnąłem do szafki i podałem jej całą torbę cukru.
- Och, dziękuję. Oddam następnym razem. 
To mówiąc odwróciła się na pięcie i poszła w kierunku schodów. Kiedy znikała za rogiem korytarza, odwróciła się jeszcze na moment i uśmiechnęła lekko. Spojrzałem w dół. Oczywiście. Mój źle zawiązany szlafrok rozchylił się nieco na dole. Zamknąłem drzwi.

czwartek, 20 lutego 2020

W domu na przedmieściach (#krótka historia)

Chyba każdy zastanawiał się kiedyś, wędrując ulicą, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domów. Tych domów, z ciemnymi oknami, w których ludzie zamykają się po dniach bycia przykładnymi obywatelami. W domach, w których chronią się przed całym światem. Oto macie możliwość zajrzeć do jednego z takich domów. Do tego, którego historię na prawdę chcielibyście poznać.

sobota, 1 lutego 2020

Pierwszy wygrany projekt (#krótka historia)

Byłam nowa w firmie i mimo to, że nazywano mnie "obiecującą", nie mogłam równać się z wyjadaczami, z których większość stanowili mężczyźni. Pewne siebie, przebojowe, aroganckie dupki! Chodzili z szefem na bilard, golfa, palili cygara i pili drogą whisky. Mnie na te spotkania nikt nawet nie zapraszał i wiedziałam, że muszę sobie radzić sama. Najgorszy był Michał. Co chwila podsyłał bossowi prezenciki - a to kryształową karafkę jakiejś drogie brandy, a to skrzyneczkę kubańskich cygar, a to jedwabny krawat z najnowszej kolekcji. Niby na urodziny i z różnych okazji, ale kiedy okazją okazuje się "rocznica opicia pierwszej sprawy", wiadomo w czym rzecz. Michała projekty wygrywały prawie zawsze, a wiadomo, że za wygranym projektem szły ogromne premie. Tym bardziej zrozumiecie co przeżyłam, kiedy asystent bossa przybiegł do mnie i powiedział, że klient jest zainteresowany moim projektem

czwartek, 9 stycznia 2020

Reklamówka (#krótka historia)

- Nie, nie nie! To wszystko do dupy. Zamieńcie mi ją na blondynkę. Dziesięć minut przerwy!
- Ale boss, to nie zadziała.
- Zadziała. Blondynki zawsze działają - szef, mimo że dobiegał już siedemdziesiątki, na planie nadal był energiczny.
- Nie zadziała, bo po pierwsze w dziesięć minut to ja ci nie znajdę blondynki, a po drugie, to całą scenografię i światełko mamy dobrane pod kolor włosów pani Moniki.
- A ja Ci mówię, że pani Monika może iść się utopić, bo nie zagra w tej produkcji i tyle! - trzaskając drzwiami odkrzyknął boss.
Krzysiek odwrócił się do zdezorientowanej aktorki ubranej w strój seksownej, żeńskiej wersji świętego Mikołaja i wzruszył ramionami. Monika przywołała go gestem i usunęła się w kąt pomieszczenia.

wtorek, 3 grudnia 2019

Trafiła się zdzira

Byłem w dołku po długim, poważnym związku i bardzo nie chciałem się wiązać z nikim. Chciałem natomiast seksu. Najlepiej ostrego, perwersyjnego, niepohamowanego i zboczonego. A że jestem przystojny, a od jakiegoś czasu byłem zajęty i wypadłem z rynku, postanowiłem iść do klubu i poderwać jakąś łatwą, chętną dziewczynę na jedną noc. Okazało się to łatwiejsze niż myślałem.

                    

sobota, 19 października 2019

Troje przy stole (#krótka historia)

Wczoraj zrobiliśmy sobie małą, trzyosobową posiadówkę przy wódeczce i przystawkach. Taką w starym stylu - okrągły stół w salonie, trzy krzesła, ja, moja dziewczyna Ania i nasz kumpel Jurek. Ania postarała się i przygotowała sporo tradycyjnych zakąsek - śledzik z cebulką, kiełbaski na gorąco, ogórki kiszone, koreczki rodem z lat osiemdziesiątych, skrzydełka kurczaka, żeby zrównoważyć czymś nowoczesnym, maleńkie kanapeczki, które zniknęły jako pierwsze i własnej roboty paluszki chlebowe, zapieczone z żółtym serem. 

sobota, 7 września 2019

Sekta Ramajana

Jestem rozsądną dziewczyną, od niedawna mężatką. Pracuję w międzynarodowej korporacji. Wydaje mi się, że myślę zupełnie trzeźwo, a jednak dałam się wplątać w zupełnie dziwaczną historię. Na swoją obronę mam tylko to, że kiedy wszystko się zaczęło, nie byłam w najlepszej kondycji psychicznej.

                    

piątek, 19 lipca 2019

Niefortunny Powrót (#krótka historia)

Michał pracował do późna. Uprzedził żonę, że tak będzie. Dodał, że prawdopodobnie po pracy pójdzie jeszcze na piwo z Sebastianem - jedynym kumplem z pracy, którego lubił. Resztę załogi ledwie tolerował. Skończyli pracę około dwudziestej drugiej. Mieli ochotę na piwo, ale jednocześnie byli zmęczeni i kiedy weszli do baru, gdzie okazało się, że trwa wieczór karaoke, uznali, że to za dużo wrażeń i hałasu. Wtedy Michał zaproponował, żeby poszli do niego.