W jednym z komentarzy zostałem poproszony o umieszczenie ostrzeżeń, więc... to nie jest opowiadanie dla każdego.
Prowadzimy przejściowy dom dziecka, czyli miejsce, gdzie siedemnastolatkowie, którzy nie mają szans na adopcję, przygotowują się do samodzielnego życia. Oczywiście wspieramy także naszych dawnych podopiecznych, którzy przynajmniej na początku potrzebują poczucia wspólnoty, miejsca gdzie mogą wracać, namiastki rodziny. Oczywiście największą pomocą są sami dla siebie, gdyż przez lata pojawia się u nich poczucie braterstwa, które nie jest do przecenienia.

