wtorek, 16 czerwca 2020

Gdy zawodzi logistyka (#krótka historia)

Jakiś czas temu miałam dwóch chłopaków. Pierwszy mieszkał blisko, co było wygodne, bo mogliśmy się często widywać, chodzić razem do kina, czy do klubu. Drugi, który podobał mi się bardziej, mieszkał prawie sto kilometrów ode mnie, więc odwiedzał mnie "od święta" - przeważnie wpadał na noc w weekendy i był raczej kochankiem niż chłopakiem. Mam tu na myśli, że spotykaliśmy się tylko u mnie, nigdzie nie wychodziliśmy, a czas spędzaliśmy albo w sypialni, albo przed telewizorem. Ten układ działał przez rok, a mój "chłopak z sąsiedztwa" wiedział, że co jakiś czas przyjeżdża do mnie kuzyn, który handluje autami i wtedy nocuje u mnie. A żeby nie doniósł rodzicom, że mam chłopaka (tak wiem, głupio, ale tylko taki powód wymyśliłam), to nie mógł go poznać. 

piątek, 22 maja 2020

Wiecznie skłóceni (#krótka historia)

- Ty głupia cipo! Jak możesz w ogóle tak się zachowywać?
- A jak Ty możesz się tak do mnie odzywać? Co ja Ci zrobiłam?
- Co mi zrobiłaś? Po raz kolejny robisz mi głupie wymówki. Który to już raz obwiniasz mnie o coś, czego nie zrobiłem?
- Nie zrobiłeś? A jaki mąż umawia się ze swoją byłą, po czym spędza u niej noc?
- Przecież Ci powiedziałem, że samochód się rozkraczył i nie miałem jak wrócić. Ona mieszka poza miastem. Taksówka wyniosła by majątek, a następnego dnia i tak musiałbym do niej wrócić z mechanikiem i odebrać samochód!
- Mogłeś chociaż zadzwonić.
- Wysłałem sms!
- Który nie doszedł!!
- Bo tam jest słaby zasięg. Nie widziałem, że nie doszedł. Poza tym rano zadzwoniłem. A potem wezwałem mechanika, który naprawił auto i wróciłem.
- Ale spałeś z nią!
- Daj spokój. Do niczego nie doszło.
- I ja mam w to uwierzyć?
- Taka jest prawda.
- A gdybym to ja spędziła noc z jakimś kolegą?
- Przecież możesz.
- Gdybym się z nim puściła?
- Nie masz do tego ikry, kochanie.
- Taaak? To posłuchaj!

środa, 1 kwietnia 2020

Witaj Sąsiedzie #2 (#krótka historia)

Tym razem dzwonek nie zadzwonił wcale. Kiedy przechodziłem obok drzwi, usłyszałem ciche ni to pukanie, ni drapanie. Pomyślałem, że jakiś zwierzak uciekł któremuś z sąsiadów i dobiera się do moich drzwi. Byłem tuż po kąpieli i nie miałem na sobie nic poza ręcznikiem na biodrach, ale po pierwsze myślałem, że to tylko zwierzak, a po drugie nie chciałem, by dłużej demolował mi drzwi. Z rozmachem otworzyłem drzwi.

wtorek, 17 marca 2020

Witaj Sąsiedzie #1 (#krótka historia)

- Witaj sąsiedzie. Czy mogę pożyczyć szklankę cukru? - zapytała od progu. Stałem w szlafroku ociekając wodą. Wyciągnęła mnie spod prysznica. Dzwoniła do drzwi tyle razy, że myślałem, że coś się stało. Mój wyraz twarzy nie był chyba zbyt przyjazny, bo zaraz dodała - mąż zażyczył sobie ciasto, a że normalnie nie używamy cukru, to nie mam nic w domu. Proszę - dodała.
- Jasne. Powinienem mieć - sięgnąłem do szafki i podałem jej całą torbę cukru.
- Och, dziękuję. Oddam następnym razem. 
To mówiąc odwróciła się na pięcie i poszła w kierunku schodów. Kiedy znikała za rogiem korytarza, odwróciła się jeszcze na moment i uśmiechnęła lekko. Spojrzałem w dół. Oczywiście. Mój źle zawiązany szlafrok rozchylił się nieco na dole. Zamknąłem drzwi.

czwartek, 20 lutego 2020

W domu na przedmieściach (#krótka historia)

Chyba każdy zastanawiał się kiedyś, wędrując ulicą, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domów. Tych domów, z ciemnymi oknami, w których ludzie zamykają się po dniach bycia przykładnymi obywatelami. W domach, w których chronią się przed całym światem. Oto macie możliwość zajrzeć do jednego z takich domów. Do tego, którego historię na prawdę chcielibyście poznać.

sobota, 1 lutego 2020

Pierwszy wygrany projekt (#krótka historia)

Byłam nowa w firmie i mimo to, że nazywano mnie "obiecującą", nie mogłam równać się z wyjadaczami, z których większość stanowili mężczyźni. Pewne siebie, przebojowe, aroganckie dupki! Chodzili z szefem na bilard, golfa, palili cygara i pili drogą whisky. Mnie na te spotkania nikt nawet nie zapraszał i wiedziałam, że muszę sobie radzić sama. Najgorszy był Michał. Co chwila podsyłał bossowi prezenciki - a to kryształową karafkę jakiejś drogie brandy, a to skrzyneczkę kubańskich cygar, a to jedwabny krawat z najnowszej kolekcji. Niby na urodziny i z różnych okazji, ale kiedy okazją okazuje się "rocznica opicia pierwszej sprawy", wiadomo w czym rzecz. Michała projekty wygrywały prawie zawsze, a wiadomo, że za wygranym projektem szły ogromne premie. Tym bardziej zrozumiecie co przeżyłam, kiedy asystent bossa przybiegł do mnie i powiedział, że klient jest zainteresowany moim projektem

czwartek, 9 stycznia 2020

Reklamówka (#krótka historia)

- Nie, nie nie! To wszystko do dupy. Zamieńcie mi ją na blondynkę. Dziesięć minut przerwy!
- Ale boss, to nie zadziała.
- Zadziała. Blondynki zawsze działają - szef, mimo że dobiegał już siedemdziesiątki, na planie nadal był energiczny.
- Nie zadziała, bo po pierwsze w dziesięć minut to ja ci nie znajdę blondynki, a po drugie, to całą scenografię i światełko mamy dobrane pod kolor włosów pani Moniki.
- A ja Ci mówię, że pani Monika może iść się utopić, bo nie zagra w tej produkcji i tyle! - trzaskając drzwiami odkrzyknął boss.
Krzysiek odwrócił się do zdezorientowanej aktorki ubranej w strój seksownej, żeńskiej wersji świętego Mikołaja i wzruszył ramionami. Monika przywołała go gestem i usunęła się w kąt pomieszczenia.

wtorek, 3 grudnia 2019

Trafiła się zdzira

Byłem w dołku po długim, poważnym związku i bardzo nie chciałem się wiązać z nikim. Chciałem natomiast seksu. Najlepiej ostrego, perwersyjnego, niepohamowanego i zboczonego. A że jestem przystojny, a od jakiegoś czasu byłem zajęty i wypadłem z rynku, postanowiłem iść do klubu i poderwać jakąś łatwą, chętną dziewczynę na jedną noc. Okazało się to łatwiejsze niż myślałem.

                    

sobota, 19 października 2019

Troje przy stole (#krótka historia)

Wczoraj zrobiliśmy sobie małą, trzyosobową posiadówkę przy wódeczce i przystawkach. Taką w starym stylu - okrągły stół w salonie, trzy krzesła, ja, moja dziewczyna Ania i nasz kumpel Jurek. Ania postarała się i przygotowała sporo tradycyjnych zakąsek - śledzik z cebulką, kiełbaski na gorąco, ogórki kiszone, koreczki rodem z lat osiemdziesiątych, skrzydełka kurczaka, żeby zrównoważyć czymś nowoczesnym, maleńkie kanapeczki, które zniknęły jako pierwsze i własnej roboty paluszki chlebowe, zapieczone z żółtym serem. 

sobota, 7 września 2019

Sekta Ramajana

Jestem rozsądną dziewczyną, od niedawna mężatką. Pracuję w międzynarodowej korporacji. Wydaje mi się, że myślę zupełnie trzeźwo, a jednak dałam się wplątać w zupełnie dziwaczną historię. Na swoją obronę mam tylko to, że kiedy wszystko się zaczęło, nie byłam w najlepszej kondycji psychicznej.