poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Przyłapany na krępującej fantazji

Moja dziewczyna Marta od niedawna mieszka ze mną. Dopiero co się zaręczyliśmy, razem z pierścionkiem dałem jej klucze do mieszkania, żeby przychodziła kiedy chce. Parę dni później zorientowaliśmy się, że w zasadzie cały czas spędza u mnie, więc przywieźliśmy jej rzeczy. Jest wspaniale, chociaż nadal nie przyzwyczaiłem się, że nie mieszkam sam. Skutkiem tego, zdarzają się sytuacje, które nie powinny były się wydarzyć.

                    

sobota, 21 lipca 2018

Pozostawiona na pastwę

Poznałam fajnego chłopaka. Dwa tygodnie temu, na dyskotece poprosił mnie do tańca. Od tego czasu widzieliśmy się trzy razy. Wczoraj byłam u niego pierwszy raz w życiu. I chyba ostatni. Nie zrozumcie mnie źle - jestem otwarta w sprawach łóżkowych, nawet bardzo. Ale są jakieś granice. A on odwalił taki numer i to już na trzeciej randce! Ale po kolei.

                    

środa, 13 czerwca 2018

Mocno zakrapiana impreza i urwany film

Więcej nie piję. Wiem, mówiłem to już wielokrotnie, ale tym razem mówię serio. Właśnie obudziłem się po imprezie, na której urwał mi się film. Przez dłuższą chwilę nie wiedziałem gdzie jestem. Kiedy zacząłem sobie przypominać, poszedłem szukać żony. Znalazłem ją, ale to w jakiej sytuacji ją znalazłem spowodowało deklarację - więcej nie piję!

                    

czwartek, 24 maja 2018

Przypadek, który chodzi po ludziach

Na początku przyda się kilka wyjaśnień. Słowem wstępu. Mieszkam w domu jednorodzinnym w niewielkiej miejscowości. Razem z mężem. Planujemy dzieci, ale na razie bezskutecznie, toteż mamy dla siebie sporą powierzchnię mieszkalną. Czasem się tu nawet gubimy. Mieszkamy tu od niedawna, a dom kupiliśmy od małżeństwa, które doczekało się tutaj szóstki (!!) dzieci. Dlatego ciągle nie tracimy nadziei - taka przeszłość tego miejsca to dla nas dobra wróżba, chociaż lekarze twierdzą, że mamy marne szanse na dzieci. Obydwoje pracujemy w domu, więc jesteśmy razem cały czas. Ani jednak to, ani trudności w spłodzeniu potomstwa nie osłabiły naszego związku. Mieszkamy więc sobie, przebywamy obok siebie, a kiedy tylko chcemy, uprawiamy namiętny seks. Nawet w środku dnia.

                    

piątek, 4 maja 2018

Małżeństwo niedoskonałe

- Jak mogłaś to zrobić, Ty zdziro?! - Głos Ludwika niósł się echem po całym korytarzu.
- A co takiego zrobiłam? Nic nie zrobiłam!
- Puściłaś się z tym fircykiem, co ma sklep z garniturami!
- Sam chciałeś, żebym mu weszła do łóżka! - odparła Zuzanna trochę już zirytowana wrzaskami męża.
- Ale musiałaś pozwolić mu w dupę? Uwielbiam Twoją ciasną dupcię i wiesz o tym!
- Co Ci poradzę, że bał się, że mnie zapłodni. A samo obciąganie to było za mało, żeby przepchnąć ten Twój pomysł z dostawą.
- Ale mogłabyś nie robić tego z nimi wszystkimi.
- Sam mnie namawiasz, Ludwiku. Wczoraj ten od garniturów, jak mu tam...?
- Ernest.
- Właśnie. Ernest, co się boi spuszczać w babie, żeby go na dziecko nie złapała, gej jeden. Wcześniej ten Twój były szef.
- No co do niego, to przecież nic Ci nie kazałem.
- Zasugerowałeś. A wcześniej ten Twój walnięty koleżka, który posuwał mnie całą noc, kiedy Ty drzemałeś pijany przy kominku w tym jego domku myśliwskim.
- Myślałem, że jak ma taki domek, to ma jakąś kasę, na którą można go stuknąć.
- Pomyliłeś się. Kolejny goły jak mysz kościelna.
- Ale mam nowy pomysł.
- No ciekawe - kłótnia, jak widać, zakończyła się równie szybko jak się zaczęła. Jak zawsze z resztą.

                    

sobota, 24 marca 2018

Masaż sposobem na stres

Przez kilka ostatnich tygodni byłam niewiarygodnie zestresowana. Do problemów w nowej pracy dołączyły się jeszcze kłótnie z mężem, co w efekcie zaowocowało bólami pleców, zatok i ogólnie bardzo złym samopoczuciem. Wtedy właśnie Jola, przyjaciółka z którą kiedyś widywałam się niemal codziennie, a od zmiany pracy miałyśmy dla siebie czas tylko w co drugi weekend opowiedziała mi o cudownym remedium na stres. Okazało się, że jest to masaż, wykonywany przez pewnego niewidomego mężczyznę.

                    

sobota, 3 lutego 2018

Zazdrosny o wszystkich facetów, za wyjątkiem...

Jestem dwudziestopięcioletnią dziewczyną, wciąż mieszkającą z rodzicami (jak to w Polsce bywa). Mój chłopak mieszka niedaleko nas, także z rodzicami. Jesteśmy parą od pół roku i bardzo wkurza mnie to, że jest zazdrosny dosłownie o każdego faceta, który znajdzie się w pobliżu. Nie tylko o moich byłych (to bym zrozumiała), ale też o kolegów z uczelni i z pracy, o chłopaków koleżanek, o kolegów mojego brata (tak - też z nami mieszka, a jest o rok starszy ode mnie), a nawet o nauczycieli. Zaczynam mieć tego dość, bo chociaż nie dałam mu nigdy żadnego powodu, wciąż mówi o tym, jak inni patrzą na mój tyłek lub duże, krągłe piersi. Jak odwracają się na ulicy. Lubię robić wrażenie na facetach, ale chyba aż tak się nie wyróżniam! W każdym razie nie obserwuję wielkiego zainteresowania moją osobą, kiedy wychodzę z psem czy idę na zakupy. A delikatne flirty kolegów uważam za coś nieszkodliwego. Janek (tak ma na imię mój chłopak) wciąż mnie jednak pilnuje. A ja wkurzam się coraz bardziej...

                    

piątek, 29 grudnia 2017

Najbardziej Zdzirowate Zachowanie

Czasem Gramy z chłopakiem w "Wyzwania". Dla tych, którzy nie wiedzą co to za gra, jest to odmiana "Prawda czy Wyzwanie" (Truth or Dare), w wersji bez pytań - z samymi wyzwaniami. Przeważnie dotyczą one seksu (co oczywiste). Dajemy je sobie na zmianę - kiedy jedno z nas wykona rzucone wyzwanie, ma prawo rzucić przeciwnikowi kolejne. Zabawa trwa od kilku miesięcy, na realizację zadania dajemy sobie przeważnie tydzień. Były już takie w typie "obudź mnie seksem w środku nocy" czy "daj się przyłapać na masturbacji" a nawet "zmieść to w cipkę". Tym razem jednak zaskoczył mnie.

                    

niedziela, 29 października 2017

Licealna Inicjacja

Pierwsza klasa liceum jest stresująca na wiele sposobów. Nowa szkoła, nowi ludzie, nowe wyzwania. Do tego dziewczyny wcale nie są chętniejsze, za to faceci o wiele bardziej napaleni. Nade wszystko jednak, czasem powstają sytuacje, które wszystko dokładnie komplikują. Tak było w przypadku pani Wioletty - nauczycielki historii. Przy niej w ogóle nie szło się skupić na nauce, czy to historii, czy w ogóle czegokolwiek (no, chyba że anatomii). Dosłownie ociekała seksem. Wysoka, ciemnowłosa, o idealnej figurze i zmysłowym uśmiechu nie mogła mieć jeszcze trzydziestki. Nawet imię miała jakieś takie ociekające pożądaniem. Od pierwszej lekcji wiedziałem, że nie opuszczę ani jednego dnia zajęć, jeśli tylko w planie będą jej lekcje. Podobnie myśleli wszyscy faceci w mojej klasie. Mimo, że nikt tu nikogo nie znał, na długiej przerwie rozgorzała na korytarzu dyskusja kto i jak by jej wsadził. Postawiła kutasy osiemnastu młodym mężczyznom, nie pokazując nawet kawałka biustu. To jest coś.

                    

niedziela, 24 września 2017

Laur(k)a od Łukasza

Co jakiś czas otrzymuję od moich czytelników (i czytelniczek) jakąś propozycję lub podarek. Czasem piszę z tego sprawozdanie i wrzucam tutaj jako opowiadanie oparte na faktach (czasem są to przeżycia znajomych). I tak, niniejszym publikuję jedną z takich właśnie opartych na faktach relacji z własnego podwórka. Zmieniłem tylko imiona (poza imieniem chłopaka). Poniższe miniaturki zdjęć pochodzą z otrzymanej korespondencji, więc są jak najbardziej rzeczywiste. Miłej lektury.