środa, 6 listopada 2013

Imprezowa Dziewczyna


Pojawiłem się na imprezie zaledwie pół godziny po niej, a już nie mogłem jej znaleźć. Często przychodziliśmy na imprezy oddzielnie - moja dziewczyna Jola szykowała się w domu i dojeżdżała znacznie wcześniej, a ja, studiując wieczorowo, docierałem dopiero po zajęciach. Tak też było tym razem, chociaż odwołali nam ostatnie wykłady, więc byłem wcześnie - jak na mnie. Joli jednak nigdzie nie było, choć jej przyjaciółka Natalia powiedziała, że widziała jak wchodziła. Ruszyłem więc pomiędzy tańczącymi, pijącymi, śmiejącymi się i rozmawiającymi ludźmi, z których prawie nikogo nie znałem. Zwiedziłem w ten sposób cały dom, zarówno parter jak i górę, lecz Joli nie znalazłem. Miałem się już poddać, gdy siadając na kanapie, za oparciem której stał jakiś szczeniak, usłyszałem dziwne dźwięki. Odwróciłem się i ze zdziwieniem zauważyłem, ze pijący piwo małolat nie stoi tam bez powodu. Za kanapą, a przed chłopakiem, klęczała dziewczyna i regularnie robiła mu loda. Nie musiałem się długo przyglądać, by zauważyć, że laskę obrabia mu moja Jola.

wtorek, 15 października 2013

Kobiety, które lubią obciągać


Zawsze kręciły mnie laski, które lubią robić loda, więc kiedy mój przyjaciel Michał zaczął spotykać się z Jolą i powiedział mi, jak bardzo Jola lubi obrabiać fiuta ustami, od razu mu pozazdrościłem. Wiedział o tym i prawdopodobnie właśnie dlatego zdradził mi ten mały sekret. Gdy jednak dodał, że pozwoli mi ją wypróbować, oniemiałem.
- Jak to...? - zdołałem tylko wydusić.
- Normalnie. Namówię ją, żeby Ci obciągnęła. Ja za tym nie przepadam, a ona to uwielbia. Wiem, że i Ty to lubisz, więc chyba wszyscy będą zadowoleni.
- A Ty?
- Mi się odwdzięczysz. 
- Jak?
- Jak tylko będziesz miał dziewczynę.
- Stary...
- Spoko. Pogadamy o tym, jak dojdzie co do czego. Wchodzisz w to?
- Jasne.
Jak mógłbym w to nie wejść. Jolka była długonogą brunetką - obiektem pożądania całej szkoły.
- Świetnie. Przyjdź wieczorem, powiedz, że na mnie zaczekasz. Jak będziesz w środku, zapytaj, czy by ci nie obciągnęła.
- I co?
- I tyle. Wystarczy.
- Znaczy, że ona tak każdemu...?
- Nie głąbie. Przygotuje ją. Kręcą ją takie sytuacje i tyle.
- Ok. Będę około siódmej.

środa, 2 października 2013

Szparka Sekretarka


Mam na imię Sylwia i jestem sekretarką. Wolę to określenie niż "osobista asystentka", którą uparcie tytułują mnie na wizytówkach. Samo słowo "Sekretarka" ocieka seksem... Seksowna sekretarka - oto kim... czym jestem. Przyjęłam tą pracę tylko po to, by spełnić wszystkie swoje fantazje i nawet nie przypuszczałam, że tak łatwo mi pójdzie... ale od początku.

A więc mam na imię Sylwia i po dwóch latach małżeństwa, zajmowania się domem i nudzenia, kiedy mój mąż pracował, często jeździł w delegacje, nocował poza domem i generalnie nie bardzo się mną interesował rozwinęłam w sobie, za sprawą filmów dla dorosłych, chęć na realizację fantazji seksualnych. A uzbierało się ich trochę. Mąż od początku był pruderyjny, swój pierwszy raz przeżyłam dopiero podczas nocy poślubnej (spokojnie - miałam wtedy 19 lat) i od razu pomyślałam "to już? Tylko tyle?" - już wtedy przeczuwałam, że w seksie musi być coś więcej. Niestety nie było mi dane tego zaznać, gdyż przez całe dwa lata mąż wykonywał obowiązki małżeńskie jedynie w soboty i bez większego zaangażowania. To skłoniło mnie ku pisemkom, a później filmom dla dorosłych. Wtedy zaczęłam fantazjować. 

wtorek, 17 września 2013

Biwakowcy

Dawno temu, kiedy modne były jeszcze wyprawy pod namiot, a szczytem luksusu były domki letniskowe, zabrałem żonę na biwak. Jako młode małżeństwo na dorobku, spakowaliśmy namiot, śpiwory, plecaki z wałówką i ciuchami i ruszyliśmy autostopem. Na mazurskie pole namiotowe dotarliśmy dopiero późnym wieczorem, ale w końcu byliśmy na wakacjach. Po ciemku rozbiliśmy namiot i poszliśmy spać. Następnego dnia okazało się, że poza nami w ośrodku są tylko trzej wędkarze, których namiot rozstawiony jest niedaleko, tuż obok ich zielonego wartburga. Panów widzieliśmy tylko skoro świt, gdy szli z wędkami na drugą stronę jeziora, gdzie podobno było najlepsze łowisko. Zauważyliśmy też, że nocą rozbity namiot nie jest idealny, ale postanowiliśmy się tym nie przejmować, tylko iść popływać.

niedziela, 15 września 2013

Rozmowa typu "Być albo nie być"

(...) - a do tego wszystkiego, chce, żeby twoja żona mi obciągnęła.
Ostatni argument szefa zupełnie zbił mnie z tropu. 
- Słucham?
- Słyszałeś. Chcę, żeby twoja żona przyszła jutro do mnie do biura, weszła pod biurko i bez słowa wylizała mi kutasa.
- Dlaczego?
- Bo spierdoliłeś ostatnią transakcję a chcesz zachować pracę. Czasy są ciężkie, wilczy bilet w niczym ci nie pomoże. A Małgosię widziałem pół roku temu na przyjęciu firmowym i zrobiła spore wrażenie w tej sukni. Wiesz co... właściwie, to niech przyjdzie właśnie w tej sukni.
- Ale ona się nie zgodzi.
- To ją przekonasz. Pół godziny popracuje ustami, a mężuś zatrzyma posadę. To chyba dobry układ, co?
- I to musi być żona?
- A kto? Swoje sekretarki dymam regularnie. Żona Michała ma to już za sobą po fiasku sprzed dwóch miesięcy. A na twoją mam ochotę. To jak będzie? Pisać papiery, czy porozmawiasz z Gosią?
- Ile mam czasu na odpowiedź?
- Wcale nie masz czasu. Dobrze wiesz, że pokpiłeś sprawę. Teraz już nie ma się nad czym zastanawiać.
- Pogadam z nią.
- Niech przyjdzie o dziewiątej. Akurat po porannej kawie. (...)

środa, 4 września 2013

Dalszy ciąg podstępu w przebieralni

Opowiadanie jest kontynuacją opowiadania "Podstęp w przebieralni", które zebrało niezłe opinie wśród czytelników.

Wychodząc z przebieralni jakiś kwadrans później, nieznajomy wymienił ze mną, siedzącym na pufach, znaczące spojrzenie, po czym wyciągnął komórkę. 
- Hej, Kochanie. Gdzie jesteś? Poszedłem na chwilę na dół i teraz Cię tu nigdzie nie widzę... Tak? Już idę.
Skierował swe kroki do ruchomych schodów i już go nie było. Po chwili moja żona wyszła z przebieralni. Natychmiast wstałem i zacząłem wypytywać. Dowiedziałem się, że mu obciągała, czego się spodziewałem. Na jego pytanie czy bierze w dupę, odpowiedziała, że dziś nie, ale może następnym razem. Gość zapytał, czy może powiadomić kumpla, który mógłby tu zaraz przyjść, bo pracuje w okolicy. Dzwonił przy niej, kiedy mu obciągała i kumpel powinien niedługo przyjść...
Jak się domyślacie mój fiut już stał. Nie mogłem się powstrzymać i zaciągnąłem Marysię do tej samej przebieralni, w której przed chwilą ssała obcego kutasa. Rozpiąłem rozporek, a ona bez pytania klęknęła i wzięła mojego fiuta w usta. Ciągnęła jak nigdy dotąd, ale i ja byłem bardziej niż zwykle nakręcony. Już prawie dochodziłem, kiedy kotarka rozsunęła się i do środka zajrzał młody mężczyzna w garniturze.
- O... przepraszam... powiedział.
- Już kończę - odparłem - możesz być następny.
Sam nie wiem co we mnie wstąpiło. Żona spojrzała na mnie z dołu i uśmiechnęła się. Muszę przyznać, że bardzo podobał mi się ten uśmiech z fiutem w ustach. Trysnąłem parę sekund później, głęboko w jej ustach. Nie uroniła ani kropelki. Zapiąłem rozporek i bez słowa wyszedłem. Gość w garniaku podszedł natychmiast, minął mnie w przejściu i zniknął w kabinie, w której moja Marysia nie zdążyła jeszcze podnieść się z kolan. Usłyszałem tylko:
- Cześć. Jestem Robert. Dzwonił do mnie kumpel i mówił, że tu będziesz.
A potem szybki dźwięk rozpinanego rozporka...

Jeśli chcesz, bym kontynuował tą opowieść - daj mi znać za pomocą komentarza lub kliknij przycisk "g+1" poniżej.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Żona na studiach

Opowiadanie stanowi ciąg dalszy tekstu p.t. "Żona Wróciła na Studia".


Przez kilka dni kamerki nie nagrały nic ciekawego, ale po weekendzie nagle ruszyły z kopyta, nagrywając całe godziny materiału. Głównie były to krótkie filmiki, na których Jola robiła laskę różnym kolegom z grupy. Zachowywała się jak rasowa kurwa, obciągając po kilka kutasów dziennie. Sam zastanawiałem się jakim cudem jeszcze jej się nie znudziło. Ja oglądałem z zaciekawieniem, katalogowałem filmy datami, opisując także co i komu na nich robiła. W piątek obsłużyła tak sześciu kolegów. Jednego po drugim. Na każdej chyba przerwie między zajęciami (uczelnia była blisko domu). Musiałem już zgrywać materiał na dysk codziennie - tyle tego było, ale wciąż tylko ssanie kutasów - nic więcej. Dwa tygodnie później dowiedziałem się dlaczego. W poniedziałek przyszli do niej ci dwaj, z którymi ją kiedyś przyłapałem na pieprzeniu na zmianę ust i dupy mojej żony. Weszli do mieszkania, Jola podała im zimne piwo (moje piwo!) a oni rozsiedli się na sofie i zaczęli pytać.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Monika w samochodzie


Za czasów liceum chodziłem ze świetną laską. Miała na imię Monika i była najfajniejszą dupą w szkole - wszyscy zabiegali o jej względy, ale to mnie udało się koniec końców ją poderwać. Chodziliśmy ze sobą od dwóch tygodni, ale ciągle na nic mi nie pozwalała. Oczywiście - macanko było, całowaliśmy się z języczkiem, ale na tym koniec. Nie wiedziałem co robić, aż w końcu od jej kumpeli usłyszałem, że alkohol bardzo dobrze na nią wpływa - po nim świruje i dużo łatwiej ją namówić. Wprosiłem się więc na imprezę do rozrywkowego znajomego i zaoferowałem, że załatwię alkohol. Zebrałem pieniądze od zainteresowanych i w dzień imprezy pojechałem do sklepu w sąsiedniej dzielnicy. Podrabiany dowód miałem ze sobą, ale tam i tak nigdy nie sprawdzają. Z resztą miałem już prawie osiemnastkę i prawo jazdy. Monikę zabrałem ze sobą, ale czekała w wozie, kiedy ja poszedłem po zakupy. Skompletowanie całego zamówienia z listy zajęło mi trochę czasu, więc kiedy wyszedłem zdążyło się już ściemnić. Wracałem do auta z siatami wypełnionymi butelkami, kiedy zobaczyłem, że przy oknie pasażera stoi jakiś koleś. Nie nachyla się, tylko właśnie stoi - przodem do auta, patrząc gdzieś w przestrzeń ponad dachem. Nachyliłem się, żeby zobaczyć o co chodzi i zajrzałem do wnętrza przez przednią szybę. Stałem dość daleko, ale widziałem wyraźnie, jak Monika, siedząca na siedzeniu pasażera obciąga temu kolesiowi przez okno. Stał tuż przy drzwiach, z rozpiętym rozporkiem, opierając łokcie na dachu mojej fury, a ta suka robiła mu loda, chociaż mojego fiuta nie chciała nawet dotknąć. Pracowała głową w przód i w tył, a gostek tylko jęczał cicho. W pewnym momencie rąbnął rękami w dach, wyprężył się, po czym odsunął od samochodu, a Monika wypluła to, co miała w ustach wprost na asfalt parkingu. Gość powiedział coś do niej, po czym nie oglądając się za siebie odszedł. Wtedy ruszyłem. Wrzuciłem siatki na tylne siedzenie, usiadłem za kierownicą i ruszyłem z piskiem opon. Monika wyglądała na zaskoczoną, ale kątem oka widziałem jak wyjęła lusterko i przyglądała się swojej twarzy, po czym poprawiała coś chusteczką. Pewnie się rozmazała - dziwka. Podjechałem na tyły starej fabryki, zaparkowałem pod murem i wyciągnąłem z tyłu butelkę. Na chybił-trafił. Tequila - może być. Podałem Monice.

środa, 14 sierpnia 2013

Podstęp w przebieralni


Jesteśmy z Marysią małżeństwem od trzech lat. Nasze życie seksualne układa się doskonale, ale postanowiliśmy jeszcze bardziej je wzbogacić i dlatego próbujemy nowych wyzwań - czasami ze skutkiem, a czasami jedynie "dla sportu". Dziś postanowiłem opisać jeden z naszych wypadów do sklepu i fantazji z tym związanych.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Pierwsze zwierzenie o spełnieniu pewnej fantazji...

- Kochanie... muszę Ci o czymś powiedzieć... To się tyczy Twojej fantazji o mnie z innym facetem... Pamiętasz, jak umówiłam się raz z Kaśką? Miałyśmy iść do tego nowego klubu na ratuszu, tuż przy Pizza Hut... jeszcze tam nie byłam, wiec się zgadałyśmy, że pójdziemy jak zwykle na piwo. Kaśka mówiła, że tam fajnie, więc się zgodziłam... Umówiłyśmy się w środku - powiedziała, że mnie znajdzie wiec o 17.30 już tam czekałam... No i czekałam... Z nudów zamówiłam sama piwo i gapiłam się tępo w telefon a on milczał... Wiedziałam, że na mnie czekasz w domu i 19 to maks, więc za około godzinę musze wsadzić tyłeczek w metro i pojechać.. a czas upływał. A ta mała larwa się nie zjawiała... Czasu było coraz mniej. A od tego piwa strasznie mi się oczywiście zachciało sikać, jak zawsze, ale że droga metrem to słabo z krzaczkami... wstawiłam się też, bo tam gorąco było a Kaśki jak nie było tak nie ma... Poszłam więc do łazienki, a tam pełno pindrzących się dziewczyn.. masakra.