środa, 22 kwietnia 2015

Wracamy!

Po delikatnych zawirowaniach z systemem antyspamowym bloggera, otrzymałem w końcu potwierdzenie, że system popełnił błąd w ocenie zawartości bloga i oto wracamy do sieci. Wypadałoby chyba przeprosić czytelników, ale mogę to zrobić jedynie w imieniu "Zespołu Bloggera", bo tak podpisaną wiadomość otrzymałem. Tym niemniej zapraszam do lektury, bo o ile będzie to zależeć ode mnie, to opowiadania znów będą się pojawiać regularnie.

piątek, 13 lutego 2015

Stacja Paliw - dzień piąty

Piątek.

Zenek wstał dzisiaj wcześniej niż Ewa. Ciśnienie w spodniach niemal go rozsadzało, ale jeszcze tylko kilka dni. Jeszcze tylko weekend i sobie ulży. A do tego czasu żonka z pewnością zaserwuje mu jeszcze jakieś fantazje, o których będzie mógł myśleć. Jedyny problem był taki, że nie mógł stać, a kutas stał mu niemal cały czas i zaczynał to już być bolesny wzwód. Ale obiecał sobie (i Ewie), że nie będzie podejmował żadnych działań do końca tygodnia. Z doświadczenia wiedział, że spust będzie miał wtedy siłę wodospadu i objętość Orinoko, a Ewa zdawała się to lubić od czasu do czasu. Ale nie pamiętał już kiedy ostatnio wytrzymał aż tyle bez spustu.

czwartek, 12 lutego 2015

Stacja Paliw - dzień czwarty

Czwartek.

- Więc mówisz, że wczoraj Ci się podobało? - powiedział Zenek przypatrując się, jak Ewa zakłada na siebie czarne, materiałowe spodnie.
- No pewnie. Co prawda nic nie widziałem, ale gdy wróciłaś cała zalana spermą, wyobraziłem sobie co musiało się stać.
- I podobało ci się też opowiadanie?
- Było super. Ledwo się powstrzymałem, żeby się na Ciebie nie rzucić.
Ewa spojrzała mężowi w oczy. 
- Czyli kontynuujemy naszą zabawę?
- Tak. Skończymy dopiero w niedzielę.
- I zdajesz się na mnie.
- Tak. I jestem ciekawy co jeszcze wymyślisz.

środa, 11 lutego 2015

Stacja Paliw - dzień trzeci

Środa.

Poranek Ewy nie był tak rześki, jak wczoraj, czy przedwczoraj. Szczerze mówiąc miała wyrzuty sumienia. Mimo tego zdecydowana była kontynuować, choć... miała pewne wątpliwości. Ubierała się bez przyjemności, czego skutkiem była zwyczajna letnia sukienka oraz sandałki. Włosy upięła i wyglądała bardziej dziewczęco. Oczywiście nie miała jak ukryć swoich idealnych piersi, ale nawet one wyglądały dzisiaj niewinnie. Gdy Zenek zobaczył ją, kiedy weszła do pokoju, natychmiast się zaniepokoił.
- Coś się stało, kochanie?
- Nie... właściwie nie - Ewa nie była zbyt przekonywująca.
- To o co chodzi?
- Chodzi o wczoraj...
- Co wczoraj?
- Chyba trochę przesadziłam.
- Nie żartuj!
Wtedy spojrzała na męża, jakby nowymi oczami. "Nie żartuj"? Dopiero co wczoraj obciągnęła nieznajomemu na stacji benzynowej, a ten "nie żartuj"? O co chodzi?

wtorek, 10 lutego 2015

Stacja Paliw - dzień drugi

Wtorek.

Ewa promieniała. Zenek musiał przyznać, nawet jeśli tylko przed sobą, że poprzedni dzień dał jej spory zastrzyk energii. Dzisiaj nawet nie potrzebowała makijażu, który i tak zrobiła, choć przyznać trzeba, że lekki. Odrobina cienia, tuszu i delikatne muśnięcie konturówką, a to wszystko uzupełnione pełnym uśmiechem równych, białych zębów. Strój także, pomimo, że nie była to wczorajsza, ulubiona sukienka Zenka, należał do bardzo pociągających. Bluzeczka na ramiączka, czerwona, z ładnym, choć nie tak dużym dekoltem odsłaniała zaledwie fragment piersi, eksponując umieszczony pomiędzy nimi wisiorek. Spódniczka czarna, dość obcisła, a jednak jeszcze nie typowa mini. Do tego czerwone kabaretki, które, jak wiedziała Ewa, bardzo pobudzają wyobraźnię mężczyzn. Na stópki założyła skromne, czerwone buty na obcasie.

Gdy pojawiła się w salonie, w którym czekał Zenek, który uznał tym razem, że warto wstać wcześniej dla takich widoków, powiedziała tylko jedno zdanie:
- Zawieź mnie na stację benzynową.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Stacja Paliw - dzień pierwszy

Między Ewą a Zenkiem doszło wczoraj do straszliwej awantury. Padło wiele zbędnych słów, obydwoje posunęli się do wyzwisk i ich związek stanął właściwie na ostrzu noża. O mały włos nie byłoby do czego wracać, ale jako doświadczeni ludzie, którym w gruncie rzeczy było razem dobrze przez ostatnie pięć lat, powstrzymali się przed ostatecznością i postanowili dać sobie szansę. Nie byliby jednak sobą, gdyby nie założyli się o to, kto z nich ma rację. Robili tak już wielokrotnie i wiedzieli, że tego typu zakład zawsze przywraca wszystko do normy. A skoro tym razem kłótnia nieomal wymknęła się spod kontroli, a ustalenie zwycięzcy będzie trudne, to i stawka zakładu musiała być niewiarygodna. Była więc nią niewiadoma. Wygrywający miał tydzień, by żądać czegoś od przegranego. To musiała być jedna rzecz, ale mógł jej żądać codziennie, a przegrany nie mógł odmówić. W ten sposób, kiedy okazało się, że rację miała Ewa (trafiło się ślepej kurze, jak skomentował to Zenek), musiała do cna wykorzystać stworzone możliwości...

wtorek, 27 stycznia 2015

Rozbierany Poker i co z niego wynikło

Mieliśmy wczoraj gości - mój chłopak zaprosił kolegę. Niby nic takiego, bo to nawet nie była wcześniej zapowiedziana wizyta, czy szczególna okazja. Zwyczajnie nudziliśmy się w domu, więc zadzwonił i raz - dwa urządziliśmy oglądanie filmu przy piwku. Wydawałoby się - zwyczajny wieczór. Kiedy film się skończył, a byliśmy po kilku piwkach uznaliśmy, że nie jest jeszcze na tyle późno, by nie porobić czegoś jeszcze. Padło na grę w karty. Po rozegraniu kilku rozdań w tysiąca, co trochę nas znużyło (szczególnie po kilku piwach), uznaliśmy, że podkręcimy atmosferę i zagramy w pokera. Mnie i koledze bardzo się ten pomysł spodobał, ale Mariusz nie miał ochoty grać.
- Ciebie widuję nago kiedy chcę, a Darka nie mam ochoty oglądać. Ponadto wcale nie zależy mi na tym, żeby on oglądał Ciebie - powiedział.

niedziela, 18 stycznia 2015

Zabawa po Sylwestrze

Na Sylwestra nie miałem żadnych planów i szczerze mówiąc miałem nadzieję na spokojny wieczór i poranek bez tradycyjnego kaca. Cóż jednak moje plany znaczyły, gdy skontrowała je Natalia?

Należy się kilka słów wyjaśnienia. Kim jest Natalia? To moja była dziewczyna. Spotykaliśmy się jeszcze w liceum, a przyjaciółmi byliśmy od czasów podstawówki. Pomimo krótkiej przygody i rozstania, nadal nimi pozostaliśmy. Poza tym - wystarczyło na nią spojrzeć, żeby wiedzieć, że takiej dziewczynie się nie odmawia. Długonoga mulatka, ze skórą nie ciemną, ale jednak ciemniejszą niż większość ma dziewczyn w naszej strefie klimatycznej, z nienaganną figurą i średniej wielkości, zgrabnym biustem. Gdy wiec zaproponowała, żebym "ruszył dupę z domu" i poszedł na zabawę sylwestrową z nią i z jej chłopakiem Wojtkiem, nie odmówiłem.

środa, 24 grudnia 2014

Spełnienia Marzeń

Święta za pasem, a zatem jesteśmy już po tradycyjnej imprezie ze spełnianiem marzeń. Zaczęło się kilka lat temu, kiedy podczas wigilijnego przyjęcia ze znajomymi, jeden z nich przyznał się koleżance, że zawsze mu się podobała i miał takie marzenie, żeby ją pocałować. Nie czekała, tylko zbliżyła się i pocałowała - w pełni, długo, z języczkiem - bardzo podniecająco. Gdy się od niego oderwała, złożyła mu życzenia Wesołych Świąt. Od tamtego przyjęcia minęło parę lat, teraz są parą i spodziewają się dziecka. A tradycja weszła w życie i co roku spotykając się na naszej wigilii, mamy umowę, że jeśli ktoś ma jakieś marzenie, które ktoś z obecnych może spełnić, może mu o tym powiedzieć, a druga strona, nawet jeśli się nie zgodzi, to puści to w niepamięć i nie będzie wyciągać żadnych konsekwencji, nawet jeśli życzenie będzie dziwne... w tym roku padło na moją ukochaną.

czwartek, 4 grudnia 2014

Winna

Moja dziewczyna, Natalia, jest wspaniałą osobą. Nie twierdzę tak tylko dlatego, że każdy facet zwariowałby na punkcie szczupłej blondyneczki z jędrnym biustem, wysportowanej i gibkiej (od 4 lat taniec, od 2 akrobatyka), a przy tym świetnej w łóżku. Uważam tak, bo na prawdę jest bardzo wartościową, uczuciową osobą. 

Nie tak dawno oglądaliśmy film, w którym główny bohater doznaje olśnienia i zaczyna bezinteresownie pomagać innym. Najpierw tym, których wcześniej krzywdził, później tym, których ignorował, a w końcu zupełnie nieznajomym. Kiedy wyszliśmy z kina, Natka była zamyślona i już wiedziałem co będzie się działo. Postanowiła odrobinę zmienić swoje życie, dając szczęście innym. Wtedy jeszcze nie wiedziałem jaki przyjmie to obrót.