czwartek, 18 września 2014

Opłacalna Wymiana

Poszedłem z nią do klubu, jak co piątek. Lubiliśmy rozerwać się po całym tygodniu zakuwania, wyszaleć się, a później przez resztę weekendu nie wychodzić z łóżka. Taki też był plan na ten tydzień i wchodząc z moją dziewczyną Emilką przez szerokie drzwi nie wiedziałem, że tym razem będzie inaczej.

Parkiet był pełny, kiedy przyszliśmy. Cóż - na medycynie nawet w piątek zajęcia trwają do późna. Nie szkodzi - i tak mieliśmy zostać do rana. Zamówiłem drinki i usiedliśmy przy barze, żeby się nieco pokrzepić. Wtedy do baru podeszła dziewczyna jak ze snu. Prawdziwa piękność. Bogini. Emilka musiała zauważyć, że się na nią gapię, ale nic nie powiedziała, Udawała, że obserwuje parkiet. Wraz z wyśnioną pięknością, przy barze znalazło się także dwóch dryblasów, prześcigających się w stawianiu drinków. Przy okazji kolesie nie marnowali czasu i co chwila dotykali mojej bogini, to delikatnie po ramieniu, to niby przypadkiem, po nagim udzie. Szalałem w środku, a oni musieli to zauważyć.

wtorek, 2 września 2014

Ania i Paweł

Ania położyła się na boku, przodem do mnie i uniosła do góry zgiętą w kolanie lewą nogę. Jej wygolona, lśniąca podnieceniem cipeczka była doskonale widoczna w świetle świec stojących na nocnej szafce. Siedziałem na łóżku i oglądałem pokaz. Paweł dolał whisky do mojej szklaneczki i usiadł w fotelu, skąd miał dobry widok na swoją żonę. Pokaz mógł rozpocząć się na nowo.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Przypadek

Faktycznie pozwoliła mu na wszystko, ale i tak była zdziwiona, gdy wsunął go pomiędzy jej pośladki. Większość kochanków, gdy dowiadywała się, że wolno im wszystko, najpierw pakowała jej kutasa w usta, a następnie do cipki. Skrzywiła się z bólu, gdy wepchnął go w jej nieprzygotowany odbyt, ale nie odsunęła się. W końcu była jego prezentem. Gdy zaczął ją posuwać, nie czuła specjalnej przyjemności. Dopiero gdy drugi penis - penis jej chłopaka - znalazł się w jej ustach, poczuła, że się rozluźnia. Uczucie dwóch wypełniających ją kutasów zawsze tak działało. 

poniedziałek, 19 maja 2014

Pomoc od byłego

Czasy są ciężkie i wiele par przeżywa trudne chwile. Także i my. Mam oczywiście na myśli problemy finansowe i złodziejską politykę banków w tym względzie. A z resztą - czemu winić banki? Problem polega na tym, że swego czasu instytucje finansowe dawały kredyty każdemu, kto tylko się po nie zgłosił, a gdy przyszło do płacenia... nie z każdego dało się ściągnąć. Trzeba więc było odbić sobie na tych, którzy płacić mogli...

Ale po co Was zanudzam? Ważne, że problem istnieje i wraz z Joasią znaleźliśmy się w sytuacji, gdy nie byliśmy w stanie spłacić swoich zobowiązań. Groził nam komornik, strata mieszkania... słowem spełniały się najczarniejsze sny. Oczywiście rodzice pomagali nam ile mogli, ale odkąd Joasia straciła pracę coraz trudniej było nam związać koniec z końcem, a ciągłe obciążanie rodziców nie wchodziło w grę. Przyszedł czas na rozwiązanie alternatywne. 

niedziela, 4 maja 2014

Dwie szklaneczki mąki

Od kilku miesięcy mieszkam z narzeczoną w naszym nowym mieszkaniu. Jesteśmy ze sobą dość długo, bo od początku liceum. Jestem pierwszym chłopakiem Ali, a ona moją pierwszą dziewczyną. Nikt nie przypuszczał, że tyle czasu będziemy razem, ale stało się i niedługo się pobieramy. Mieszkanie mieliśmy właściwie dostać dopiero po ślubie, jako prezent od naszych rodzin, ale remont skończył się wcześniej i nasi ojcowie uznali, że dobrze nam zrobi "dotarcie się" zanim zwiążemy się na zawsze. 

Mamy oczywiście sąsiadów, ale w mojej opowieści najważniejszy będzie Pan Kazik - sąsiad z góry, do którego chodzimy, żeby pożyczyć szklankę mąki czy cukru. Nie ma w tym nic podejrzanego czy nadzwyczajnego - jako studenci, dopiero co mieszkający samopas, nie mamy jeszcze nawyków kupowania tego typu produktów. Zawsze jednak zwracamy to, co pożyczyliśmy.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Trofeum - część III


Arthur zapadł jej w pamięć tak bardzo, że próbowała umówić się z nim jeszcze kilka razy. Nie dał jej jednak tej szansy, zupełnie nie zwracając na nią uwagi i podrywając inne koleżanki z biura. Pomyślała nawet o tym, by zagrozić mu zwolnieniem, ale zaraz upomniała siebie, że to by było nieprofesjonalne. Wybuchnęła śmiechem - no, jeśli pieprzenia pracowników swojej firmy nie można by nazwać brakiem profesjonalizmu, to może miałaby się czym przejmować. W tej sytuacji jednak... Ruszyła w stronę gabinetu Arthura.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Trofeum - część II

Jeszcze kilka razy panowie z obsługi odwiedzali Camillę, korzystając z jej wszystkich dziurek i robiąc z niej swoją prywatną dziwkę. W końcu jednak nastał dzień, w którym po skorzystaniu z jej gościnnych ust, oddali jej zdjęcia i oznajmili, że jest wolna, bo trochę im się znudziła. W pierwszej chwili z jednej strony poczuła ulgę, ale z drugiej chciała zaprotestować. Stan zauważył jej wahanie.
- Nie martw się - powiedział - taka chętna dupa jak Ty z pewnością znajdzie sobie kolejnych ogierów.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Trofeum - część I

Camilla nie miała złudzeń. Doskonale wiedziała, że jej mąż, Alex, ożenił się z nią tylko dlatego, by móc się chwalić przed kolegami. Była jego trofeum, zamkniętym w złotej klatce willi, położonej nad malowniczym jeziorem. Godziła się z tym, bo Alex dorobił się na wielomilionowych inwestycjach, a ją zawsze pociągały duże pieniądze i życie w luksusie. 
Alex nie był, broń Boże, żadnym staruchem jedną nogą w grobie. Był mężczyzną w sile wieku, pod pięćdziesiątkę, dość nawet przystojnym chociaż już siwiejącym. Dbał o siebie, więc jego ciało nadal było umięśnione. Stać go było na najlepsze kosmetyki, wiec zawsze był wypielęgnowany, zadbany. To też podobało się Camilli. Jedno, co jej przeszkadzało to to, że nie miał czasu dla swojej prawie trzydziestoletniej żony, z dużym, bujnym biustem, nogami jak modelka i długimi blond włosami. Podczas gdy on wyjeżdżał w interesach i pracował do późna, ona nudziła się przechadzając po posiadłości. Nawet zakupy jej zbrzydły. Chciała czegoś więcej, rozrywek, zabawy. Zaczęła pić, ale szybko odkryła, że to nie dla niej. Pijana szybko zasypiała i traciła dzień za dniem, a jej skóra zaczęła przybierać sinawy odcień. Rzuciła więc picie i zaczęła rozglądać się za innymi rozrywkami.
Jedną z takich rozrywek, jeszcze z czasów panieńskich byli mężczyźni. Lubiła z nimi flirtować, uwodzić ich. Nawet jeśli do niczego więcej nie doszło, zawsze świetnie się przy tym bawiła. Postanowiła zatem, że wróci do tego rozrywkowego zajęcia. Problemem było jedynie to, że była właściwie uziemiona w domu. A tu zakres mężczyzn był niewielki. Istniała oczywiście służba, ale to mogłoby się źle skończyć. Syn Alexa - Peter także nie wchodził w grę. Jak więc urzeczywistnić swoje fantazje, nie wciągając w nie domowników?

wtorek, 25 marca 2014

W sieci znaleziona

Jakiś czas temu odkryłem w sieci stronkę z darmowymi, polskimi sex kamerkami. Znałem wcześniej inną stronkę, międzynarodową, na której działo się coś od wielkiego dzwonu. Jakie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że na tych polskich kamerkach ciągle coś się dzieje! Na porządku dziennym były nagie piersi, zupełnie za darmo. Cipeczki, dupeczki, palcówki, wibratory także były codziennością. W zasadzie zawsze dało się znaleźć jakąś bawiącą się na publicznym, darmowym kanale parę. Czym prędzej założyłem sobie konto, bo już wiedziałem, że będę częstym gościem, a tak - ciągle za darmo - mogłem śledzić wiele transmisji na raz i jeszcze stworzyć listę swoich ulubionych użytkowników.

Oczywiście swojej Marysi nic nie powiedziałem. Ona zawsze była pruderyjna i nawet filmów pornograficznych nie chciała ze mną oglądać. A szkoda, bo chętnie wsadziłbym tej mojej cycatej brunetce w czasie oglądania jakiegoś ostrego filmu. Nie było jednak szans - niezmiennie mówiła, że to obrzydliwe.  Filmy musiałem oglądać sam. Postanowiłem więc, że i stronka pozostanie moją słodka tajemnicą.

piątek, 14 marca 2014

Z kolegami syna na Koloniach

Wakacje to taki fantastyczny czas, kiedy jest się w szkole. Będąc w pracy już nie tak fantastyczny, bo urlopu nie zawsze starcza na wszystko, ale Dominika wiedziała jak uprzyjemnić sobie to, co dostała od szefa. Raptem dziesięć dni. Dwa tygodnie. Termin jednak wybrała z wielkim wyczuciem, by trafić na czas, gdy syn z kolegami wybierze się na ostatnie w swoim życiu kolonie. W końcu w przyszłym roku będą już pełnoletni, a zatem tego typu wyjazdy się skończą. Oczywiście będą mogli wyjeżdżać sami, ale jak mówili - to już nie to samo. Długo czekali, żeby trafić do najstarszej grupy, kiedy to będą mogli dręczyć "kociarstwo". Przygotowywali się do tego od zeszłego roku. Jakie było zdziwienie Sebastiana, gdy dowiedział się, że jego matka zgłosiła się jako jedna z pomocniczych opiekunek.