Środa.
Poranek Ewy nie był tak rześki, jak wczoraj, czy przedwczoraj. Szczerze mówiąc miała wyrzuty sumienia. Mimo tego zdecydowana była kontynuować, choć... miała pewne wątpliwości. Ubierała się bez przyjemności, czego skutkiem była zwyczajna letnia sukienka oraz sandałki. Włosy upięła i wyglądała bardziej dziewczęco. Oczywiście nie miała jak ukryć swoich idealnych piersi, ale nawet one wyglądały dzisiaj niewinnie. Gdy Zenek zobaczył ją, kiedy weszła do pokoju, natychmiast się zaniepokoił.
- Coś się stało, kochanie?
- Nie... właściwie nie - Ewa nie była zbyt przekonywująca.
- To o co chodzi?
- Chodzi o wczoraj...
- Co wczoraj?
- Chyba trochę przesadziłam.
- Nie żartuj!
Wtedy spojrzała na męża, jakby nowymi oczami. "Nie żartuj"? Dopiero co wczoraj obciągnęła nieznajomemu na stacji benzynowej, a ten "nie żartuj"? O co chodzi?