środa, 27 maja 2026

Ten błysk w oku musi coś znaczyć

Czy tylko ja mam kumpla, który przy każdej okazji (kiedy dziewczyn nie ma w pobliżu) opowiada jaka jego panna jest dobra w łóżku? Ciąglę słyszę o tym, jak potrafi się wypiąć. Ciągle mówi nam o tym, jak świetnie obciąga. O tym, jak spuszczał się jej w usta, na twarz, na piersi, w cipkę, w tyłek, słyszałem już setki razy, tak jak wszyscy kumple z jego towarzystwa. Najczęściej jednak opowiada o jej umiejętnościach oralnych. Olga musi być mistrzynią obciągania, jeśli wszystkie te opowieści mają w sobie choćby cząstkę prawdy. Niestety (dla kolegi) opowieści te bardzo w nas wsiąkły i okrzepły, a Olgę postrzegać zaczęliśmy niemal wyłącznie przez pryzmat jego słów. Aż pewnego dnia stała się rzecz niespodziewana...

Tego dnia mieliśmy zaplanowany wieczór planszówkowy. Spotkanie na gry miało sie odbyć u Staśka i Olgi w domu, a zaproszeni byliśmy ja i Hubert, mój najlepszy kumpel, który także słyszał setkę historyjek o tym, jak Olga zachowuje się w sypialni i co potrafi. Przyszliśmy na osiemnastą, ale Staśka jeszcze nie było. Szczęśliwie Olga pracowała z domu, więc była obecna i wpuściła nas do środka. Wyciągnęliśmy piwo, które przynieśliśmy na wieczór, zaczęliśmy pić i planować gry, w które zagramy. Bez Staśka było dziwnie i ze zdziwieniem odkryliśmy, że nigdy nie widzieliśmy Olgi bez niego.

Dziwnie nie mogliśmy się zdecydować w co zagrać, a nieobecność Stacha przedłużała się. O dziewiętnastej osuszyliśmy już po dwie butelki i postanowiliśmy w coś zagrać. Nadal nie mieliśmy jasnego pomysłu, więc stanęło na kartach, jako grze, którą będziemy mogli bez żalu w każdym momencie przerwać, gdy pojawi się gospodarz. Okazało się jednak, że jedyna grą, którą wszyscy znamy jest poker (Olga znała jeszcze kanastę, której my nie znaliśmy). "Skoro poker, to chyba rozbierany, bo nie będziemy grać na zapałki" powiedział w żartach Hubert, ale kiedy Olga podchwyciła temat, przestaliśmy uznawać to za żart. Zaczęła się poważna gra.


Po kwadransie my byliśmy bez koszulek, a Olga została jedynie w majtkach i staniku, po czym przegrałą kolejne rozdanie. Byliśmy ciekawi co teraz zrobi. Nie krępowała się bardzo, ale przedłużała chwilę rozpięcia stanika. Podejrzewaliśmy, że czeka aż Stasiek w ostatniej chwili wróci do domu i ją ocali. "No dawaj, obaj jesteśmy ciekawi Twoich piersi, szczególnie po tym, co Stasiek o Tobie mówił" powiedziałem zanim ugryzłem się w język, bo po trzech piwach trudniej jest nad sobą zapanować w takiej sytuacji. "Tak? A co mówi" - zapytała Olga zakrywając piersi ręką. "Mówi, że w sypialni z Ciebie jest niezły demon", uzupełnił Hubert, "i że świetnie robisz laskę", dokończył.

"To akurat prawda" powiedziała z dumą Olga i roześmiała się. "No nic, podziwiajcie" dodała odsłaniając piersi. Nie były duże, ale i nie drobne. Ładne, krągłe, ani trochę nie obwisłe, zakończone drobnymi jędrnymi brodawkami. Miło było je zobaczyć, ale wydaje mi się, że facetowi przyjemnie jest oglądać piersi jakie by one nie były.

"Wydaje mi się, że nie możemy Ci wierzyć na słowo" powiedział Hubert, a oczy mu się świeciły. "Musisz zademonstrować". "Dobra, mam tu gdzieś banana, zaczekajcie" powiedziała Olga i, nadal w stroju topless, wyszła do kuchni. Wróciła po minucie. "Nie mam banana, ogórka ani nawet marchewki" powiedziała śmiejąc się, "Chyba nic z tego". "Dlaczego?" Powiedział Hubert i zaczął rozpinać rozporek. Olga przykucnęła pomiędzy nami opierając się o moje kolano i odwróciła do kolegi. "No to pokaż co tam masz" powiedziała. Ku mojemu zdumieniu, Hubert wyciągnął z rozporka na wpół sztywnego penisa i ścisnął go dłonią u nasady. Olga, nie zastanawiając się ani przez moment pochyliła głowę i wsunęła go sobie do ust. Zaczęła ssać. Nie mogłem wprost w to uwierzyć. Poczułem jak mój własny kutas sztywnieje w spodniach i niewiele myśląc rozsunąłem rozporek, zsunąłem portki i chwyciłem fiuta w dłoń, żeby się onanizować. Nie zdążyłem. Szóstym zmysłem Olga wyczuła mnie i sama złapała dłonią kutasa. Posuwała nią powoli w górę i w dół, dokładnie w tym samym tempie, w jakim jej usta jeździły po trzonie pały Huberta. Po chwili z resztą, zmieniła front, odwróciła się do mnie przodem i poczułem jej czułe, sprawne usta na własnym przyrodzeniu. Stasiek się nie mylił - dziewczyna miała talent. Wystarczyło jej dziesięć minut ssania nam fiutów na zmianę, jak obydwaj z zaciśniętymi zębami próbowaliśmy wytrzymać jeszcze moment. Obaj polegliśmy - Hubert wystrzelił w ustach koleżanki, a ja zalałem jej twarz niemal w tym samym momencie. Olga, niewzruszona polizała nam jeszcze przez moment opadające fujary, a potem kazała się ubrać, a sama poszła do łazienki zmyć spermę z twarzy. Kiedy wróciła miała na sobie bluzkę (ale bez Stanika), złożyła karty i wyciągnęła jakąś inną grę - wybaczcie, ale nie pamiętam w tej chwili co to było. Może Dominion a może Artefakty Obcych. Grunt, że zdążyliśmy w ostatniej chwili, bo dosłownie minutę później usłyszeliśmy zgrzyt klucza w zamku i do pokoju wszedł Staszek.

"Musiałem zostać dłużej w robocie, bo szef znowu zawalił termin i wszyscy musieliśmy nadrabiać. Sorry. A co tutaj tak cicho? Co robicie? Macie dla mnie piwo?", zasypał nas pytaniami Staszek i nagle wszystko wróciło na normalne tory, jakimi toczyły się dziesiątki planszówkowych wieczorów w przeszłości. W oczach Huberta i Olgi pozostał jednak ten dziwny błysk, który jednak chyba tylko ja dostrzegałem...

Brak komentarzy: